
Zaloguj sięnie masz konta? Zarejestruj się
Nowość!!! - Konkurs rozstrzygnięty! - Poznaj zwycięską wyprawę
Na czym to skoczyłem? A tak! Na jeżdżeniu po Phoenix. Zapomniałem o jednej bardzo istotnej informacji. Otóż w Arizonie, a w Phoenix w szczególności zebrała się grupa zapalonych miłośników fotografii: poustawiali przy drogach swoje aparaty i robią zdjęcia przejeżdżającym samochodom. Zdjęcia są co prawda podłej jakości, ale za to kosztują sporo: $181 za sztukę. Aby otrzymać takowe zdjęcie wystarczy tylko jechać nieco szybciej niż nakazuje limit prędkości. Tak, że strzeżcie się przed fotografiami!
Dziś parę słów o pogodzie. Generalnie, kiedy byś nie przyjechał do Phoenix, to pogodę masz raczej pewną: na 365 dni w roku, w Phoenix zdarza się raptem kilkanaście dni pochmurnych. Przez pozostałe dni słońce świeci w najlepsze, więc nic dziwnego, że miejscowi nazywają Phoenix Słonecznym Miastem (Sun City). Mamy tu dwie pory roku: lato i zimę. Nie będziesz miał najmniejszych problemów, by zorientować się która pora roku właśnie panuje. Jeśli w ciągu dnia da się wyjść na zewnątrz – znaczy, że właśnie jest zima. W lecie robi się piekielnie gorąco, osobiście widziałem 120 F (czyli prawie 50 C) na termometrze. I jak tu żyć przy takich temperaturach? Cóż… trzeba przetrwać. Nie radzę zdecydowanie planować wycieczek górskich w takich warunkach. Pod wieczór i w nocy temperatury spadają do przyzwoitego poziomu 80 F (26 C) i wtedy już jest zupełnie spoko.
Miejscowi mówią, że Phoenix ma jedną, niewątpliwą zaletę: upałów nie trzeba odśnieżać. Po kilku miesiącach, zwykle w październiku, temperatury spadają do bardzo przyzwoitego poziomu, czyli zaczyna się zima. Śniegu w Phoenix raczej nie uświadczy, ale leży on w okolicznych górach. Przymrozki się zdarzają. Najwięcej deszczu spada w marcu, wtedy też zakwitają kaktusy. Tak, że jeśli możesz wybierać, kiedy przyjechać do Arizony, to zdecydowanie polecam koniec lutego i początek marca.